Niedziela, 16 grudnia 2018. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Wygrał wielki finał już dwa razy. Waldemar Pieńkowski - geniusz z Ełku [FILM]

2017-10-26 18:00:00 (ost. akt: 2017-10-27 19:23:25)

EŁK\\\Od 1994 roku tylko kilku zawodnikom udało się dwukrotnie wygrać Wielki Finał "Jednego z dziesięciu". On jest jednym z nich. Rozmawiamy z ełczaninem Waldemarem Pieńkowskim, który we wtorek (24.10) wygrał serię kultowego programu Telewizji Polskiej.

- Należą się Panu gratulacje.

- Dziękuję

- Pewnie od kilku dni cały czas Pan to słyszy?

- Teraz trochę się uspokoiło, ale fakt, we wtorek telefon wariował. To prawda, ludzie mnie poznają, gratulują, zaczepiają na ulicy. Wczoraj byłem na cmentarzu, chciałem doprowadzić pomnik taty do porządku przed świętem. Dorwali mnie pracownicy cmentarza. Ale to bardzo miłe, dziękuję wszystkim.

- Program nagrywał Pan już kilka tygodni temu, ale emitowano go w tym tygodniu. Podobno nie powiedział Pan o zwycięstwie nawet żonie?

- Zobowiązałem się do tego po nagraniu. Żonie nie powiedziałem, bo nie potrafi kłamać. Zaraz wiedziałby cały Ełk.

- Spodziewał się Pan wygranej?

- Nie. Każdy odcinek "Jednego z dziesięciu" jest inny. Chociaż pytania czasem się powtarzają, to nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Dużo zależy też od tego, na ile pozwoli przeciwnik. W odcinku kwalifikacyjnym grałem inaczej, natomiast w Wielkim Finale, kiedy zostało już tylko trzech zawodników, brałem pytania na siebie bo widziałem, że mogę sobie pozwolić na nieco więcej.

- Kiedy miał Pan już ponad 200 punktów - był Pan już pewny?

- W żadnej mierze. Zostało wtedy jeszcze 20 pytań, zawsze może trafić się takie, na które nie zna się odpowiedzi. Liczy się nie tylko wiedza - w tym programie, jak w życiu, bardzo wiele zależy od szczęścia. Można znać odpowiedzi na wszystkie pytania trafiające do rywali, a na swoje, nawet najbardziej banalne, nie potrafić odpowiedzieć.

- Tylko kilku ludziom udało się do tej pory dwukrotnie wygrać Wielki Finał. Jest Pan chodzącą encyklopedią, czy codziennie ćwiczy?

- Po prostu dużo pamiętam i szybko kojarzę fakty. To chyba jest klucz do sukcesu w tym programie. A wiedzę czerpać można dosłownie zewsząd. W którymś odcinku dostałem pytanie: na usługach jakiej hiszpańskiej królowej był Krzysztof Kolumb podczas swoich wypraw? Odpowiedź skojarzyłem z jakieś starej kreskówki. Chyba Królik Bugs śpiewał kiedyś o królowej Izabeli i Kolumbie. Poza tym dużo czytam, oglądam spektakle teatralne czy nawet co ciekawsze programy w telewizji.

- Zazdroszczę, że poznał Pan Tadeusza Sznuka.

- Ostatnio rozmawiałem z panem Tadeuszem, mówiłem mu, że pamiętam go jeszcze z lat 70', kiedy zaczynał pracę w Telewizji Polskiej. Śmiał się, że to było tak dawno, że nie pamięta już że taki rok w ogóle istniał. To prawda, Tadeusz Sznuk to ikona i postać już kultowa. To gwiazdor, który jednocześnie nie gwiazdorzy. Zawsze z klasą, prawdziwy dżentelmen. Takich ludzi jest coraz mniej.

- Jak wygląda samo nagrywanie odcinka?

- Nie różni się wiele od tego, co widać w telewizji. Studio nie jest generowane komputerowo, jak w wielu dzisiejszych programach. Naprzeciwko uczestników staje Tadeusz Sznuk i zadaje pytania. Co jest za nim - nie widać. W twarz ciągle świecą reflektory. Nagranie to na pewno ciekawe doświadczenie.

- Można chyba śmiało stwierdzić, że jest Pan jednym z największych fanów teleturnieju?

- Oglądam od samego początku. Po obejrzeniu kilkunastu odcinków powiedziałem sobie: przecież to proste, pójdę tam. No i poszedłem. Odpadłem w pierwszym etapie, bo jak raz źle odpowiedziałem, to tak się zestresowałem, że nawet nie słuchałem kolejnych pytań. Ale o "Jednym z dziesięciu" trzeba powiedzieć, że to jeden z niewielu wartościowych teleturniejów. Tu docenia się wiedzę, taktykę - a nie niepoważne zachowanie. O tym, że program jest ceniony, świadczą słupki oglądalności - podobno ilość widowni nie spada, a stale rośnie.

- Nagraniu towarzyszy duży stres?

- Teraz już nie taki, jak na początku. Po rozmowach z kolegami uczestnikami dochodzę do wniosku, że wszyscy się stresujemy z podobnego powodu - bo można strzelić jakąś głupotę, która przy człowieku zostaje na długo. Ja do tej pory się uśmiecham, kiedy sobie przypomnę, jak pan zapytany o nazwę wojskowego szpitala polowego odpowiedział zamiast "lazaret" - "latryna".

- Czuł Pan wsparcie ełczan?

- Rodziny, przyjaciół i znajomych - jak najbardziej. A mam ich tu wielu, bo od dziesiątek lat jestem związany z Ełkiem. Byłem radnym miejskim, przewodniczącym rady, od lat pracuję w Ełckim Centrum Kultury. Wzruszające jest to, że po moim występie w zwykłym odcinku zupełnie nieznani mi ludzie zatrzymywali mnie na ulicy i życzyli mi sukcesu w Wielkim Finale. W pierwszym odcinku wystąpiłęm w krawacie z logo Ełku, a w klapie marynarki miałem herb miasta, zaś w Wielkim Finale krawat i znaczek z herbem ełckiego powiatu. Ełk to moje miejsce na Ziemi i nie zamieniłbym go na żadne inne.

- Dziękuję za rozmowę.

Kamil Mróz
Fot. TVP/Facebook


LINK DO ZWYCIĘSKIEGO ODCINKA:



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Paweł #2366433 | 5.172.*.* 3 lis 2017 13:23

    Czapki z głów, panie i panowie! Pan Waldemar wygrał w pięknym stylu. Ci, którzy oglądali jego start w odcinku 7/101, mieli wielka ucztę. Zero błędów. Z kolei w Wielkim Finale okazało się, że oprócz wiedzy ma duże umiejętności taktyczne i odwagę brania pytań na siebie. Jeden z najwyższych wyników w historii Jeden z Dziesięciu. Wygrał Wielki Finał dwa razy. Ełk jest z Pana dumny, wiem, że zupełnie nieznani Panu ludzie na ulicy podchodzą do Pana z gratulacjami. A ja się dołączam internetowo.

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ej, Pani Ładna #2366317 | 5.172.*.* 3 lis 2017 10:48

    Pani Ładna, nieładnie jest tak zazdrościć. Wystartuj, może przejdziesz chociaż eliminacje. Super występ super gościa, wygrał w cuglach, rozłożył wszystkich , jak chciał, ale Ciebie skręca z zazdrości.

    Ocena komentarza: warty uwagi (12) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Do Pani Ładna #2365101 | 31.0.*.* 1 lis 2017 18:18

    Typowo polskie - bezinteresowna zawiść! O żonie pan Waldemar powiedział z taktem i dowcipnie. Sama mówiła, że nie chce i nie może znać wcześniej wyniku, bo zbyt by się cieszyła i mąż złamałby procedury. Nam też powiedział jedynie: "Wstydu nie będzie". I nie było, był wielki sukces. Pisząc, że wygrał, bo był chytrzejszy, nie masz pojęcia, na czym polega gra w tym najlepszym i najbardziej wymagającym od graczy teleturnieju. Pan Waldemar wygrał z wielką klasą, dzięki olbrzymiej wiedzy i opanowaniu. I ryzyku, bo brał pytania na siebie. To widział każdy, tylko nie Ty. Może nie zauważyłaś nawet, że podał miejsce swej i Twej pracy, dzięki czemu ECK i Ełk miały w czasie największej oglądalności bezpłatną reklamę na cały kraj.

    Ocena komentarza: warty uwagi (21) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Pani Ładna #2365037 | 176.221.*.* 1 lis 2017 16:40

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. GRATULACJE to naprawdę duża rzecz, ale proszę cię chłopie ogarnij się. Tak mówić publicznie o żonie? Zawsze lubiłeś błyszczeć dając odczuć otoczeniu że jesteś bezwzględnie mądrzejszy, ale mówiąc o finale " wiedziałem, że mogłem sobie na to pozwolić " przegiołeś. Oglądałam i wiem,że wygrałeś bo byłeś chytrzejszy i bardziej wyrachowany niż rywale ale NIE LEPSZY. Zresztą jak w życiu ... koleżanka z pracy

  5. kibic #2363126 | 5.172.*.* 30 paź 2017 09:07

    Super facet!. Znam go prywatnie, mądry, elokwentny, opanowany, dowcipny, na każdą sytuację opowie jakąś anegdotkę. Co tu mówić, chodząca promocja Ełku w najlepszym wydaniu. Ełk zrobił się sławny nie tylko z powodu awantury pod kebabem.

    Ocena komentarza: warty uwagi (22) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (8)

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages