Niedziela, 25 sierpnia 2019. Imieniny Belii, Ludwika, Luizy

Merdek potrzebuje prawdziwego przyjaciela. Gdy go znajdzie, odwdzięczy się tym samym

2019-08-11 17:19:32 (ost. akt: 2019-08-11 17:28:06)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Merdek nie jest klasycznym psem do przytulania. Potrzebuje czasu, żeby kogoś zaakceptować, polubić, może nawet pokochać. I potrzebuje przede wszystkim kogoś, kto to wszystko zrozumie.

Historia psa to w dużej mierze niewiadoma. Najpewniej został wyrzucony. Ma około sześć, siedem lat, trudno stwierdzić. Czarny, kudłaty, z beżowymi "wstawkami". Podobno zimą jest "puchaty" jak lew.

Ciemne oczy Merdka bacznie obserwują każdy ruch pani Kasi, uznawanej przez psa za swego rodzaju właścicielkę. W tej chwili ełczanka opiekuje się zwierzęciem, ale nie ma możliwości zatrzymać go na dłużej w domu. Ma swojego psa, królika, który w obecności Merdka musi zostać w klatce, zamknięty.

– Merdek jest na Konieczkach od około czterech lat. Ja i mąż przeprowadziliśmy się na nową część osiedla trzy lata temu. Zaczęło się od tego, że Merdek zaprzyjaźnił się z moją Nelą – kilkuletnim pekińczykiem. Wychodziliśmy na spacery w okolicach pętli, przy Bora-Komorowskiego, gdzie teraz budują bloki. Wcześniej były tam łąki, chaszcze. Od znajomych "psiarzy" dowiedziałam się wtedy, że jest taki pies, który tu biega już od około roku – opowiada nam pani Kasia.

Ełczanka o wielkim sercu, która już niejednemu psu, niejednemu kotu znalazła dom, tym razem ma wyjątkową zagwozdkę. Nikt nie chce przygarnąć zwierzęcia po przejściach, nieufnego. Najchętniej adoptowane są wciąż szczenięta i psy rasowe.

Merdka próbowała złapać straż miejska. Ale on doskonale wie, kiedy takowe służby się zbliżają i po prostu w tym czasie znika, chowa się. Świetnie zna samochód, którym jeżdżą strażnicy. Metoda schroniska na zwabienie go na klatkę z kiełbaską w środku także okazała się bezskuteczna. Merdek omijał pułapkę szerokim łukiem. Nie da się ukryć, że psiak jest bardzo inteligentny. Na dodatek łagodnie nastawiony do ludzi, nikogo nie atakuje, przez te cztery lata nikomu nic nie zrobił.

– Zimy, mrozy sięgające -30 stopni Celsjusza, Merdek po prostu przeleżał pod balkonem, przykryty śniegiem. Rzadko się zdarza, żeby bezdomny pies przeżył cztery lata tak, jak to się udało Merdkowi – przyznaje pani Kasia. – Z reguły pies jest bezdomny kilka dni, może tydzień, potem przyjeżdżają schronisko lub straż miejska, łapią go, no i zwierzę albo ma szczęście i znajduje dom, albo tego szczęścia nie ma.

Ełczanka sama jeździ do pobliskiego schroniska, od pięciu lat jest wolontariuszką, wyprowadza psy, nabiera doświadczenia. Ma do czynienia z różnymi typami zwierząt – dzikimi, wycofanymi, strachliwymi. Ale Merdek jest i tak pod tym względem wyjątkowy. Ostatnio spędził miesiąc z panią Moniką, trenerem psów. W tym czasie zrobił ogromne postępy. Nauczył się posłusznie chodzić na smyczy, przestał negatywnie reagować na inne psy, jest bardzo grzeczny w domu.

– Merdek chodzi na smyczy lepiej niż moja Nela. Jest o wiele bardziej zdyscyplinowany. Tak sobie myślę, że świetnie porozumiałby się z osobą stateczną, starszą – mówi pani Kasia.
Mieszkańcy Konieczek zatrzymują się, pytają, czy to ten sam pies, którego widywali od dłuższego czasu. Nie dowierzają, że tak bardzo się zmienił.

Merdek może już zamieszkać w bloku, oczywiście także w domu z ogrodzonym podwórkiem. Wciąż jest nieufny w stosunku do obcych. Kiedy wyczuwa zagrożenie ze strony człowieka, wycofuje się. Najbezpieczniej czuje się w "swoim pokoju" – na własnej, oswojonej, dobrze mu znanej przestrzeni. Wtedy z daleka obserwuje i analizuje, po swojemu.

Merdek wyjątkowo szybko stał się psem domowym. Był praktycznie dziki i właściwie pewne, że bardzo skrzywdzony przez człowieka. Dopiero poznaje odgłosy domowej codzienności, takie jak odkurzacz i pralka. Dziwią go, ale przyswaja je. Naśladuje swoją przyjaciółkę Nelę – gdy ona jest spokojna, on również. Dowodem na to, że psiak potrzebuje czasu na pokochanie kogoś, jest moment, w którym żegnamy się z panią Kasią. Zmierzamy w kierunku wyjścia, a Merdek wita się radośnie z panem Marcinem, mężem pani Kasi. I w końcu widzimy na własne oczy, że Merdek potrafi się "uśmiechać". Trzeba dać mu po prostu czas i zrozumienie.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages